Nie haratajcie zielonych śliw – rozmowa z Krzysztofem Maurerem

 

rozmowa z Krzysztofem Maurerem, twórcą i właścicielem Tłoczni Maurera, producentem ekologicznych soków i destylatów.

Krzysztof Maurer – twórca i właściciel Tłoczni Maurera, producent ekologicznych soków i destylatów.

Nie haratajcie zielonych śliw -czyli jak się robi soki i okowity u Maurera

Pamiętam, wiele lat temu, gdy soki NFC były w Polsce ewenementem – soki Maurera były symbolem świeżo tłoczonych owoców. Jak to wygląda dzisiaj?

– Tłocznie NFC w całej Polsce były tylko dwie: nasza i Płonki spod Kalisza. Dziś trudno policzyć ile tego jest. W samym Łącku mamy trzy legalnie działające firmy, nielegalnych tzw. „przechowalniczo-garażowych” jest mnóstwo. To wszystko rozchodzi się w lewym obiegu…

Czy amatorskie tłocznie dbają o jakość?

– Nie dbają o markę, bo jej nie mają. Tłoczą z całkowitego odpadu albo z jabłek przechowywanych przez wiele miesięcy w niekontrolowanej atmosferze. Bardzo zaniżają ceny a gdy brakuje surowca – dochodzi do chrzczenia soków, czyli dolewania wody. Kwitnie handel opakowaniami bez etykiet: widzę w restauracji mój karton a w środku worek od kogoś innego.

To może zniszczyć wizerunek całej branży…

– Podcina się gałąź, na której siedzi cała branża sadownicza i przetwórcza

Jak w takim razie robić dobre soki?

Jak najbardziej skrócić łańcuch od dostawcy do tłoczni, postawić na jabłka ekologiczne. Ja kupuję owoce bezpośrednio od sadowników, myślę też o własnych nasadzeniach. Przy tych realiach rynku, sadząc kilka gatunków potrzebuję 30 hektarów i kilku lat…

Nowosądeckie sady są źródłem specyficznych, smacznych owoców

Wszędzie słyszę o eko-produktach. Jak to jest z tymi jabłkami ekologicznymi?

– Chciałbym, aby w rejonie Sądecczyzny na małych gospodarstwach były uprawy ekologiczne. Niestety, ilość eko- dostawców zmniejszyła się ostatnio prawie o połowę. Zabija ich biurokracja i papierologia. W tym roku za ekologię płaci się więcej: eko jabłka kupujemy po 30-50 groszy, eko śliwkę za złotówkę.

Śliwka kojarzy się ze śliwowicą…

Mamy tą 70 % i 50 %, no i oczywiście sok śliwkowy 100 %, a okowity robimy ze wszystkich owoców, stawiamy na różnorodność. Ale do tego potrzeba owocu jeszcze lepszej, jakości niż do soku.

 

Destylaty Maurera nie mają sobie równych, również ze względu na dbalość o każdy szczegół technologiczny

Naprawdę?

Nie da się zrobić dobrej śliwowicy ze śliwki detalicznej – potrzebujemy dojrzałego słodkiego owocu o zawartości powyżej 15 brx. Przecież do produkcji naturalnych okowit nie można dosypywać cukru.Owoce trzeba przetrzymać na drzewach: na sam koniec najbardziej przybierają na masie i jakości. Według mnie sadownicy „haratają” za wcześnie owoc jeszcze niedojrzały.

Owoce trzeba przetrzymać na drzewach: na sam koniec najbardziej przybierają na masie i jakości

Kto kupuje niedojrzałe owoce?

– Niedawno jedna firma kupowała zielone śliwki na kompoty, całkowity absurd. Wiśnie i aronie również skupowane są zbyt wcześnie, czasami trudno doczekać się na dojrzały owoc.

Potrzebna jest chyba ściślejsza współpraca z sadownikami?

– Nie tylko w tym zakresie. Zaufanie i stałą współpracę buduje się latami. Trzeba współpracować czy jest lepiej czy gorzej. Na przykład w tym roku owoców jest w bród, ale i tak surowiec od moich stałych dostawców postaram się jakoś zagospodarować. Taki rok jak ten zdarza się raz na kilka lat.

Dziękuję za rozmowę

rozmawiała Aleksandra Wojnarowska

Udostępnij: