Bogdan Piasecki, właściciel firmy Mazurskie Miody

Plaster miodu zaklęty w butelce – Mazurskie Miody

Dojrzewania w procesie leżakowania (od kilku miesięcy do kilku lat) sprawia, że staje się  on smaczniejszy i bardziej aromatyczny. Minimalne okresy leżakowania wynoszą: 6 miesięcy dla czwórniaka, 6 – 12 miesięcy dla trójniaka, 1 -2 lata dla dwójniaka i 5 lat dla półtoraka.
W końcowym procesie kupażowania i doprawiania łączy się ze sobą miody pitne z różnych partii produkcyjnych, dosładza je oraz przyprawiać sokami i/lub ziołami i przyprawami korzennymi. Końcowym etapem jest rozlew.

Miód niejedno ma imię

Tutaj z miodu robią wszystko: fermentują na wina miodowe, rozlewają miód w słoikach, słoiczkach, z rokitnikiem i pyłkami. Na bazie Mazurskich Miodów powstał projekt „Destylarnia Piasecki”: tu przygotowują miodówki, czyli miodowe wódki, miodowe likiery, wreszcie crème de la crème, czyli miodowe okowity. Destylaty i whisky. Zakład jest przygotowany do produkcji 15 tys. ton miodu rocznie.

Sprawność w posługiwaniu się technologią fermentacji i destylacji umożliwiła nam wytworzenie oryginalnej polskiej whisky, do której użyto wyłącznie polskich surowców. Można zatem stwierdzić, iż mamy wiedzę i umiejętności stosowania w praktyce kilku najtrudniejszych technologii wytwarzania alkoholi w dużej skali – mówi Bogdan Piasecki, twórca firmy.
 Produkcja wódek jest już zadaniem dużo łatwiejszym, aczkolwiek i tutaj staramy się wyróżniać, stosując odmienne od przemysłowych wytwórni wódek metody filtracji – dodaje.

Udostępnij: